wtorek, 2 lipca 2013

Porzeczki i malwy. Redcurrant and hollyhock.

Nareszcie ciepły dzień! Porzeczki dojrzewają na krzakach. Są jeszcze kwaśne, ale kolor mają zniewalający. Skuszona rubinowym blaskiem owoców, spędziłam z nimi kilka godzin. A potem kontemplowałam malwy. W tym roku są wyjątkowo piękne. Całe to malowanie odbywało się wśród zapachu lipy. Szkoda, że nie można go zabutelkować i wdychać w ciemne zimowe dni.
Finally warm, sunny day. I've spent most of the day painting shiny, ruby redcurrant. They are too sour yet and it will take maybe week or two until they will be ripe. Nevertheless they are perfect for painting. Sunset hours I've spent at the front of a hollyhock, submerged in sweet scent of my neighbour's linden tree. I love summer.


2 komentarze:

  1. Cudowne obrazy, lubię akwarelę za jej lekkość i mgiełkę.
    uściski

    OdpowiedzUsuń