poniedziałek, 20 października 2014

Pnie brzóz. Birch trunks.

Ostatnia sobota upłynęła mi głównie na grabieniu liści, ale znalazłam też czas na malowanie.
Last Saturday I mainly raked up the leaves but fortunately I've also found some time for painting.

7 komentarzy:

  1. Większość drzew zachwyca kolorami liści a brzoza własnym pniem. Świetne.
    Chciałam zapytać jak malujesz etapami, ile podsycha, obraz jest czysty /na suche?/ te gałęzie przepiekne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw maluję tło, czekam aż wyschnie zupełnie tzn dotykam grzbietem dłoni, jeśli papier jest "zimny" w dotyku, to znaczy, że jeszcze jest wilgotny. Potem maluje główny obiekt- tutaj pnie. Najpierw kładę ogólne plamy koloru, a jak wyschną dodaję kontrasty, ciemniejsze linie itp. Na koniec trochę pryskałam farbą, co najlepiej widać w prawym dolnym rogu.

      Usuń
  2. Rozumiem, moja niecierpliwość bywa zgubna, wiadomo w ciepłe dni schnie prawie natychmiast ale w domu już bywa róznie. Nie używam suszarki a słyszałam, że można. Boję się, że szybkie wysychanie pomarszczy papier. Czy robisz szkic ołowkówy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bez szkicu bym się zgubiła, ale nie trzymam się go bardzo wiernie. Zresztą szkicuję tylko główne kształty bez wdawania się w szczegóły.

      Usuń
  3. bradzo ciekawe ujecie i mily kadr dla oka plus

    OdpowiedzUsuń