Majówkę spędziliśmy w Borach Tucholskich. Wokół domu rosły sosny... A sosny to wakacje u babci, dawno temu, to zapach od którego robi się błogo na sercu, to elegancja japońskich drzeworytów. Siedziałam sobie w fotelu, grzałam się w słońcu i co jakiś czas podejmowałam próbę przeniesienia sosnowych detali na kartki szkicownika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz