Tak się złożyło, że w te wakacje mogliśmy wyjechać tylko na tydzień i to na last minute. Wcześniej z powodów rodzinnych nie mogliśmy niczego planować. Czekaliśmy na narodziny kolejnego wnuczęcia, a ja byłam w pogotowiu, żeby zająć się starszym braciszkiem, gdy jego rodzice pojadą do szpitala. No i spośród "lastminutowych" ofert najbardziej nam się spodobała południowa Portugalia. Piękne klifowe wybrzeże, wyrastające z oceanu różnokształtne formacje skalne, piaszczyste plaże, tylko woda trochę za zimna, jak na mój gust, więc raczej moczyłam nogi. No i oczywiście malowałam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz