wtorek, 15 września 2026

Wróciłam

Wróciłam z Rzymu, gdzie nawet dla mojej bardzo ciepłolubnej natury było zbyt gorąco. 36 stopni, a do tego tak wysoka wilgotność, że palce lepiły się do kartki, a po plecach spływały strumyczki potu. Celem wyjazdu był udział w konferencji, więc czasu na zwiedzanie nie mieliśmy dużo. W dodatku nie przygotowałam się do oglądania Rzymu, więc maszerowaliśmy bez ścisłego planu. No i oczywiście nie było szans na malowanie. Zrobiłam tylko jeden maleńki szkic, ale teraz to sobie odbiję. Zrzuciłam zdjęcia z aparatu i na ich podstawie uzupełnię mój podróżny szkicownik.


 

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zawsze jest dobra pora na list. Ciekawa jestem, z czym nie zdąży :)

      Usuń
    2. jeśli poczta nie zgubi, to przeczytasz. A jeśli zgubi (niedoczekanie) to ci powiem

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza w mieście. Pod jabłonką, w ogrodzie, to zupełnie inna bajka.

      Usuń