Oto efekt wytężonej pracy z ostatniego tygodnia - od dawna wymarzony zielony patchworkowy obrus. 180 kwadratów, a każdy zszyty z siedmiu paseczków. Dużo zszywania i prasowania, ale rezultat końcowy bardzo mi się podoba.
Here is the result of my last week work. For a long time I dreamed of green patchwork tablecloth. 180 squares - each square made of seven strings. Lot of sewing and ironing but I'm so glad of the final look.
Jak co roku, na Boże Narodzenie podarowałam mężowi kalendarz z pomalowaną przeze mnie okładką. Muszę przyznać, że obdarowanemu obrazek bardzo się spodobał.
For Christmas I gave my husband a calendar with painted (by myself) front cover. I have to admit that he liked it very much.