Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam gailardie (jakieś pięćdziesiąt lat temu), nie miałam pojęcia, jak się nazywają. I mówiłam, że to są kwiaty wstążeczkowe. Możliwe, że skojarzyły mi się z kolorystyką wstążek, którymi przybierano kwiaty w kwiaciarniach.

wyglądają prawie jak kotyliony układane z trójkolorowej wstążki.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście. Ale w dzieciństwie nie miałam pojęcia, jak wyglądają kotyliony.
Usuńooo, a ja robiłam kotyliony w przedszkolu...
UsuńZdecydowanie wstążeczkowe. Dostrzegłam takie w nie do końca skoszonym trawniku pod domem(pozostałość po zlikwidowanych ogródku zapewne) i uznałam, że skoro i tak dokonają żywota, mogą zrobić to u mnie u mnie w wazonie. Od paru dni mam z nich wielką radość.
OdpowiedzUsuńTo są bardzo wdzięczne kwiatki i mimo intensywnych kolorów wydają się skromne.
Usuń