Tym razem przerwa w blogowaniu nie była spowodowana wyjazdem w jakieś piękne okolice, ale odmalowywaniem wszystkich pokoi w naszym domu. A że malowanie robiliśmy własnymi siłami, więc trwało to długo. Już trzeci tydzień życia w chaosie. Wszędzie porozkładane folie, poprzesuwane meble i kupki książek na podłodze. Przy okazji odbywają się wielkie ćwiczenia z wyrzucania. Aż trudno uwierzyć, ile niepotrzebnych rzeczy gromadzi się latami, bo a nuż się przydadzą.
Jak widać, nie mam zupełnie czasu na malowanie, tak więc poniżej jeden ze starszych szkiców.
This time a break in blogging wasn't caused by some beautiful holiday trip but by renovating works in our house. We (ourselves) painted walls in all rooms. It took a lot of time. I'm tired by third week of chaos - plastic foils everywhere, moved furniture, heaps of things on the floor etc. Meanwhile we have big exercises in throwing things out. It's hard to believe that one can store so many useless things.
As you see I haven't time for painting, so there is an old sketch below.










