czwartek, 22 sierpnia 2019

Po przerwie. After a break.

Tym razem przerwa w blogowaniu nie była spowodowana wyjazdem w jakieś piękne okolice, ale odmalowywaniem wszystkich pokoi w naszym domu. A że malowanie robiliśmy własnymi siłami, więc trwało to długo. Już trzeci tydzień życia w chaosie. Wszędzie porozkładane folie, poprzesuwane meble i kupki książek na podłodze. Przy okazji odbywają się wielkie ćwiczenia z wyrzucania. Aż trudno uwierzyć, ile niepotrzebnych rzeczy gromadzi się latami, bo a nuż się przydadzą.
Jak widać, nie mam zupełnie czasu na malowanie, tak więc poniżej jeden ze starszych szkiców.
This time a break in blogging wasn't caused by some beautiful holiday trip but by renovating works in our house. We (ourselves) painted walls in all rooms. It took a lot of time. I'm tired by third week of chaos - plastic foils everywhere, moved furniture, heaps of things on the floor etc. Meanwhile we have big exercises in throwing things out. It's hard to believe that one can store so many useless things.
As you see I haven't time for painting, so there is an old sketch below.

sobota, 3 sierpnia 2019

Letnie kwiaty. Summer flowers.

Kwiaty lata: ślazówka, liliowiec, szałwia i malwa.
Summer flowers: rose mallow, day lily, sage and hollyhock.

piątek, 2 sierpnia 2019

Portret clematisa. Clematis portrait.


czwartek, 1 sierpnia 2019

Jeziora część II. Lakes part II.




W mojej podróżnej kasetce z farbami zabrakło ultramaryny. Miałam inne błękity (cobalt blue coeruleum, phtalo blue), które świetnie się sprawdziły na Teneryfie, ale do chłodnego kolorytu polskich lasów i jezior właśnie ultramaryna byłaby najlepsza.
There is no ultramarine blue in my travel paint box. I have cobalt blue, coerulean blue and phtalo blue - all vivid colors which were great for sunny landscapes of Tenerife. I feel that for Polish lakes and forests ultramarine blue would be the best. So the next time I'll put this blue in my box.

wtorek, 30 lipca 2019

Nad jeziorem. On the lakeside.




Oto pierwsza porcja luźnych szkiców z naszych wakacji nad jeziorem Wdzydze. Dużo lasów, mnóstwo kolorowych, polnych kwiatów (znacznie więcej niż u nas na Mazowszu), wolno sunące po tafli jeziora żaglówki, kojący plusk wody przy brzegu... Dobry czas.
Here is the first part of lazy sketches from our holiday on the lake Wdzydze. Forests, colourful wild flowers, sailing boats slowly moving on the water, nice sound of splashing waves on the shore... It was very good time.

piątek, 12 lipca 2019

czwartek, 11 lipca 2019

Studiując cienie. Studying shadows.

Ta strona szkicownika powstawała podczas upalnego czerwcowego popołudnia, kiedy słońce stało już dość nisko, cienie się wydłużały, ale wciąż było gorąco, omdlewająco... koszulka na ramiączkach, lody czekoladowe i zapach kwiatów. Wspominam ten czas z utęsknieniem, siedząc w pokoju z szalem na ramionach i patrząc z wyrzutem na ciężkie chmury za oknem.
I painted these small sketches during one afternoon in June. The sun was already low, shadows were long but still it was very hot. I was wearing sleeveless shirt, I ate chocolate icecreams. There was flower scent all around me. I recall that time with longing. Now I sit in my room with warm shawl wrapped around my shoulders and I look with reproache at heavy dark clouds outside my window.