poniedziałek, 3 grudnia 2012

Po wystawie. After the exhibition.

Trzydniowy kiermasz, który dla mnie, tak rzadko wychylającej nos z domu, jest swego rodzaju świętem, dobiegł końca. Po raz pierwszy podchodziły do mnie czytelniczki, dziękując za "Matecznik". Przyniosło mi to wiele radości, zwłaszcza, że na co dzień siedzę przed komputerem zmagając się z kolejnymi zdaniami i zwątpieniem we własne moce twórcze. Te rozmowy, które odbyłam podczas wystawy dodały mi wiele energii. Ważne były też dla moich córeczek, które towarzyszyły mi przez większość czasu. Widziałam, jak się cieszą, kiedy ktoś chwalił moje obrazy, albo mówił dobrze o książkach. Dziewczyny obłowiły się też wszelkiego rodzaju błyskotkami, wydając prawie całe kieszonkowe. Ciekawej biżuterii było naprawdę dużo, a oprócz niej ozdoby świąteczne, ręcznie szyte maskotki, wyroby z filcu i przepyszne pierniczki, które ratowały nas od głodu.
The three-day Christmas fair is over. For me, who rarely leave my house it was a special time. For the first time came the readers who thanked me for my book "Matecznik". It was great joy for me. Sitting day by day at the computer and struggling with sentences I experience waves of doubts in my creative powers. The conversations with my readers brought me a lot of energy. They were also very important for my daughters who accompanied me for most of the time. They were happy to hear that people like my pictures and books. The girls have spent almost all their pocket money on the hand-made jewellery. There was a lot of interesting handcrafted things during the fair: jewellery, Christmas decorations, toys, scarves and hats made from felt and very tasty gingerbread cookies which saved us from hunger.




środa, 28 listopada 2012

Świąteczne wzory. Christmas ornaments.

W pasmanterii widziałam piękne, ręcznie robione bombki, na blogach króluje produkcja świątecznych dekoracji. Ja też zapragnęłam świątecznej atmosfery i namalowałam to...
In our local shop selling wools, ribbons, buttons, pins etc. I saw beautiful hand decorated Christmas balls. Blogging women also started to produce Christmas decorations. Under such an influence I've painted this...
Etap I. Na mokrą kartkę ze szkicownika nałożyłam czerwoną i zieloną farbę.
Step 1. I've put green and red paint on the wet paper.

Etap II. Czarnym, wodoodpornym cienkopisem narysowałam wzory.
Step 2. I've drawn ornaments with black waterproof pen.

Etap III. Dodałam DUŻO koloru.
Step 3. I've added A LOT of colour.

W rzeczywistości kolory są żywsze. Mój skaner trochę przekłamuje.
In reality the colours are more vivid. My scaner is not very accurate.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Paisley w kolorze. Paisley coloured.

Dziś mnóstwo spraw do załatwienia, więc tylko pokazuję ornament, który w wersji czarno-białej publikowałam w poprzednim poście, już po dodaniu kolorów.
I have many things to do today, so I only show you the coloured version of Paisley ornament (black-and-white version you can find in my previous post).
Paisley multicolor.

sobota, 24 listopada 2012

Paisley

Paisley jest szkockim miastem, gdzie w XIX w wyrabiano tkane mechanicznie wełniane szale z motywami wzorowanymi na luksusowych, bardzo drogich indyjskich tkaninach importowanych z Kaszmiru. Motyw Paisley ma kształt wydłużonej, zakręconej kropli, albo jak chcą inni - przecinka. Prawdę mówiąc dość długo nie lubiłam tego wzoru, bo kojarzył mi się z chustkami starych babć. Teraz jednak dawne uprzedzenia się rozwiały i bawiłam się wymyślając swoje własne Paisley. Postanowiłam, że tym razem nie użyję ani kropli czerwonej farby. Udało się, ale momentami trudno było opanować stare nawyki.
W poprzednim poście zapomniałam dodać, że pomysł malowania białych elementów korektorem zaczerpnęłam z niezwykle inspirującego bloga Alisy Burke.
The Paisley motif took it's name from Scotland town Paisley, where in XIX century machine-woven woolen shawls were made. Their design imitated luxurious, very expensive Indian shawls which were imported from Kashmir. Paisley motif is a teardrop-shaped or comma-shaped design. In fact for a long time I didn't like it. It reminded me of the old women shawls very popular in Poland some time ago. But now the previous prejudice vanished and I've invented my own Paisley pattern. I've promised myself not to use red this time. It wasn't easy.
In my previous post I forgot to add, that the idea of using corrector to make white ornaments I had found in the very inspiring blog of Alisa Burke.
Ten czarno-biały wzór (poniżej) powstał częściowo w poczekalni u lekarza a częściowo podczas minirecitalu uświetniającego wernisaż w miejscowej galerii. W najbliższym czasie mam zamiar dodać kolory.
The black and white Paisley pattern (below) I drew while I was waiting in medical center. Later I've added more details during small recital in a local gallery. I'll add color later and I'll show it to you of course.

czwartek, 22 listopada 2012

Ćwiczenie kreatywności. Creativity training.

Szarość za oknem wyzwala we mnie intensywną potrzebę koloru. A praca nad książką, czyli mozolne ślęczenie przed komputerem sprawia, że podczas szkicowania chcę odpocząć, a nie wypełniać kolejne zadanie. Dałam więc swojej wyobraźni wolną rękę. Na mokry papier wylałam różnobarwne plamy, a po wyschnięciu zaczęłam rysować cienkopisem to, co mi akurat przyszło do głowy (czyli jak zwykle moje ulubione motywy roślinne - tym razem stylizowane). Potem wyciągnęłam z szuflady stare pudełko z gwaszami i dodałam więcej koloru. Białe elementy pomalowałam korektorem(!). Bardzo mi się spodobała taka spontaniczna twórczość! Poza tym wyczytałam na jednym z blogów artystycznych, że takie luźne malowanie i rysowanie rozwija kreatywność. Bardzo dobrze.
Gray world outside evokes great need of colour. Working on my book and sitting all day at the computer makes me so tired, that when I start to sketch, I don't want to force myself to do another task. I'd rather do something relaxing. I liberated my imagination. On a wet paper I've put some color. When it was dry I started to draw some doodles (they happend to be my favourite floral motives). Then I took from my drawer  a very old box of gouaches and added more color. The white elements I painted using simple school corrector (my children don't use it). I liked the spontaneity of the creation. I've read in one of the artistic blogs (I don't remember which), that drawing doodles developes and increases one's creativity. Very good! I'll do it more!

wtorek, 20 listopada 2012

Strumień. A Stream.

Głowę mam pełną myśli o kupowaniu świątecznych prezentów. Majaczą mi się również pomysły na nowe dekoracje (chociaż różnych bożonarodzeniowych drobiazgów z każdym rokiem jest coraz więcej). Oprócz tego zawitały do naszego domu jesienne infekcje. Niewiele więc mam czasu na malowanie, staram się jednak nie robić zbyt długich przerw i mieć szkicownik cały czas pod ręką.
My head is full of Christmas affairs. I make lists of Christmas presents and note ideas of new home decorations (although we have too many decorative objects already). And the children started to catch autumnal infections. So I have not a lot of time for painting but I try not to make too long breaks and I keep my sketchbook at hand.
Strumień. A Stream.

sobota, 17 listopada 2012

Jesienne porządki. Autumn tasks.

Kolejna sobota upływa na grabieniu liści i wycinaniu przekwitłych (dawno) kwiatów. Dziś dodatkowo robiłam różom kopczyki z ziemi i kompostu. Jutro pewnie obudzę się obolała. Na szczęście to już chyba ostatnia z ogrodowych prac tej jesieni. Nie znaczy to, że pozbyłam się wszystkich opadłych liści. Nie wiem, jak niektórzy to robią, że mają tak idealnie wyczyszczone trawniki. Muszą chyba codziennie grabić, albo używać specjalnego ogrodowego odkurzacza. U nas za to niby posprzątane ale wciąż coś fruwa po ogrodzie. Jabłonka jeszcze nie zgubiła wszystkich liści, a i z niedalekich dębów także sporo przylatuje. 
Późna jesień i zima to doskonały czas do studiowania anatomii drzew. Widać wtedy wszystkie gałęzie. Onieśmiela mnie zawsze ta koronkowa plątanina i nie bardzo wiem, jak się do niej zabrać. Przekornie wyciągnęłam więc z szuflady pełnej odrzuconych fotografii (czyli tych, które nie dostąpiły zaszczytu wklejenia do albumu), zdjęcie zrobione podczas dawnych wakacji i namalowałam szybki (ok. pół godziny) akwarelowy szkic.
Another Saturday spent on raking up dead leaves and cutting off dead flowers. Today I also decided to protect my roses against winter frosts. My back aches and tomorrow it'll be worst I think. Fortunately it was the last part of autumn tasks. It doesn't mean that our lawn is neat and leafless. Our apple tree still sheds its leaves. I find also lots of oak leaves which were carried by the wind from nearby street. Sometimes I see spotless gardens with no fallen leaves at all. How do their owners achieve it?
Late autumn and winter are the perfect seasons for studying anatomy of the trees. All the branches and twigs are clearly visible. I feel rather intimidated by the intricate, lacy patterns they make. And I don't know where to start from. So I took from my drawer a photo made during one of the past holidays and painted quick (about half an hour) simple watercolor sketch.

Wszystkich mieszkańców Wołomina i okolic serdecznie zapraszam na kolejną edycję "Świątecznej giełdy talentów", która odbędzie się w Wołominie w Galerii przy Fabryczce w dniach 30XI-2XII. Wystawiać tam będę część moich akwarel, a także malowane muszelki i kamienie.