czwartek, 18 kwietnia 2013

Wiosenny szkic. Spring sketch.

Krokusy przekwitają, ale powoli zaczynają pojawiać się niskie prymulki i lazurowobłękitne cebulice. Nie mam zbyt wiele czasu na szkicowanie, bo ogród po zimie wymaga dużo pracy. Wczoraj rozrzucałam nawóz wokół róż, a wcześniej zasilałam różaneczniki i azalie. Do tego trzeba dodać pielenie, bo chwasty są szybsze niż jakiekolwiek inne rośliny. Na razie więc powstają jedynie pospieszne szkice, kiedy padam zmęczona pod koniec dnia.
Crocuses wither but the little primulas and blue scillas start to bloom. My garden requires a lot of work and I don't have much time for sketching. So for today only one small sketch after hard gardening.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Krokusy. Crocuses.

Na razie w naszym ogrodzie kwitną tylko krokusy. Zainaugurowałam wiosenny sezon wystawiając krzesła ogrodowe i sadowiąc się ze szkicownikiem przed kępą kwiatów. Jak ja się za tym stęskniłam!
There are only crocuses in our garden as yet. I started spring season taking out garden chairs and sitting myself at the front of a small flowerbed with my sketchbook. I longed for this all the winter.


środa, 10 kwietnia 2013

Stokrotki. Daisies.

Dni są coraz dłuższe, więc chociaż nie ma słońca, czas rozpocząć sezon malarski. Zajrzałam do plików zdjęć z zeszłej wiosny i zamarzyły mi się stokrotki.
The days are longer so (although there is no sun) I start my painting season. I've found a folder with photos from last spring and the first flowers that caught my attention were daisies.


Najgorszy moment dla mnie, to kładzenie tła. Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki dzień, gdy będę malować tło z przyjemnością i bez stresu.
The worst of all - the background. I hope that sometime I'll do it with pleasure and without stress.
Stokrotki. Daisies.
Mój skaner trochę przekłamuje kolory. W rzeczywistości barwy są cieplejsze.
My scanner lies about colors. In reality they are warmer.

sobota, 6 kwietnia 2013

Tropikalnie. Tropical.

Palmy, bambusy, bananowce, figowce... nie myślcie, że wróciłam właśnie z tropików. Tak dobrze to nie ma. Spędziłam jednak jeden dzień w poznańskiej palmiarni i rozkoszowałam się obecnością roślin, które mają liście i są zielone. Niektóre nawet kwitły. Z gałązek drzewka pomarańczowego zwisały owoce, a w odgrodzonym od pozostałych zakątku fruwały duże niebieskie motyle.
Palm trees, bamboos, banana plants, rubber figs...  No, I wasn't on a tropical island but... I've spent a whole day in The Palm House in Poznań. I walked among exotic plants which had leaves and sometimes flowers or fruits. It was a kind of remedy for this awful winter.




A tak było na zewnątrz.
And outside - still bare winter trees.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Trochę kolorów. Some colours.

Znów pada śnieg. Mam wrażenie, że wiosna w ogóle nie nadejdzie. Wiosenne kwiatki mam na razie tylko na wydmuszkach, które malowałam dwa lata temu i teraz zdobią nasz wielkanocny bukiet.
It's snowing again. I have feeling that spring will never come. The only spring flowers are on Easter eggs which I have painted two years ago. Now they hang on our Easter bouquet.








czwartek, 28 marca 2013

Ostatnie pisanki. Tle last Easter eggs.

Dziś rano przyszpiliłam koronkę do ostatniej haftowanej pisanki i z ciężkim westchnieniem stwierdzam, że czas się brać za porządki. Haftowane jajka to powolna praca. Robię mniej więcej jedno na dzień. Za to efekt jest naprawdę miły dla oka. Teraz tylko muszę wymyślić, w jaki sposób je wyeksponować.
Today I finished my last embroidered egg. Now it's time for general cleaning of the house (heavy sigh). Making embroidered eggs is slow and meticulous. I've made one egg a day but it was highly satisfying job. Now I only have to think how to expose them.











sobota, 23 marca 2013

Wielkanoc czy Boże Narodzenie? Easter or Christmas?

Z powodu mrozów i śniegu za oknem, nie potrafię jakoś się wprowadzić w wiosenny, bądź co bądź, nastrój nadchodzących świąt. Moja twórcza wyobraźnia mimowolnie skręca ku stylistyce bożonarodzeniowej. No ale to przecież nie moja wina, że wciąż mamy zimę. Wymarzyłam sobie pisanki haftowane. Haftowałam je więc i hojnie ozdabiałam koralikami (pisałam już, że mam do nich słabość) no i wyszły takie bardziej "christmasowe" klimaty. Najgorsze było naciąganie materiału - ten etap zawsze mnie stresuje i kiedy oglądam różne równiutko obciągnięte tkaniną jajka na blogach nie mogę wyjść z podziwu dla ich twórczyń.
I dreamed about embroidered Easter eggs for a long time. I started to make them - very slowly. I embroidered and added a lot of beads (I have weakness for them, you know). Then came the worst thing - stretching the fabric. It was stressful job and when I pinned embroidered pieces, the egg didn't look professionally. I masked the very uneven seam with ribbon and lace and after that I was quite happy with the result. But... I realized that my Easter eggs look rather "Christmasy" with all the beads and thick velvet background. I think, it's because of snowy, frosty winter which still hangs around and because of total absence of spring.