piątek, 16 sierpnia 2013
środa, 14 sierpnia 2013
Trenując rękę i mózg. Training the hand and the brain.
Mam duże braki jeśli chodzi o wyobraźnię przestrzenną i umiejętność precyzyjnego rysowania geometrycznych kształtów. Perspektywa to moja pięta Achillesa. Zresztą geometria zawsze mnie przerażała i czułam się bardzo niepewna w obliczu brył i figur. Postanowiłam więc trochę popracować nad tymi deficytami. Sporą garść inspiracji zaczerpnęłam z bloga propagującego metodę Zentangle®.
I need some training in my drawing skills. Through all my life I've had problems with accurate drawing and three dimentional imagination. And of course with all the things which concern perspective. Geometry was not my favourite subject at school. In the internet I've found Zentangle® method of drawing patterns and ornaments. Learning from them I created some crazy intricate drawings. Here is the link
wtorek, 13 sierpnia 2013
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Znów w ogrodzie. Again in the garden.
Po bieszczadzkich widokach trudno mi na nowo przywyknąć do maleńkiego świata mojego ogrodu. Wzrok zamiast biec daleko aż po góry na horyzoncie, zatrzymuje się na ogrodzeniu i domu sąsiadów. Przewaga żółtych kwiatów (rudbekie) jest jak zapowiedź jesieni. Próbuję nie poddawać się melancholii.
After wide mountain landscapes it's difficult to get used to small world of my garden. The eye instead of wandering into the distant horizon is stopped by the fences and neighbour houses. The mostly yellow flowers (rudbeckias) speak of coming autumn. I start to be melancholic but I still do some sketches.
sobota, 10 sierpnia 2013
Górskie łąki. Mountain meadows.
U nas, na nizinnych ugorach o tej porze roku kwitną głównie żółte nawłocie i po rowach czasem biedrzeńce, krwawniki i błękitne cykorie. W górach łąki i przydrożne rowy aż kipią od różnokolorowych kwiatów. Są rumianki, fioletowa wyka, jaskry i całe łany ciemnoróżowych wierzbówek. I mnóstwo innych kwiatów, których nazw nie znam. Nad tym wszystkim polatują motyle i unosi się cudowny zapach nagrzanej w słońcu łąki.
Being in mountains I've spent a lot of time admiring meadows. They were full of flowers and the smell was divine - the scent of lazy summer days. Here, in the central part of Poland meadows are not so rich in flowers. During our return journey we saw large parts of land covered mainly by yellow goldenrod. It created rather autumnal mood. I'm happy that I've managed to sketch some mountain flowers and of course I've made a lot of photos that may serve as reference material for future paintings.
piątek, 9 sierpnia 2013
Walka z wodą. Fighting with water.
W czasie, gdy moja rodzina brodziła w bieszczadzkich potokach, ja uparcie zmagałam się z malowaniem. Bulgoczący potok z widocznymi na dnie kamykami w kolorze ochry to wyzwanie nie lada. Nic tu nie jest oczywiste - ani odbicia ani kolor. W niektórych miejscach woda wydaje się soczyściezielona z powodu porastających kamyki glonów.
When my family happily bathed in shallow mountain streams, I tried to paint bubbling water. A tricky thing I admit. Nothing was obvious - neither colour nor reflections. And how to paint pebbles and stones visible under water? Still more to learn.
środa, 7 sierpnia 2013
Zmaganie z górami. Struggling to capture mountains.
W niedzielę opuściliśmy pogodne i przepiękne Bieszczady i powróciliśmy na dyszące upałami Mazowsze. Pierwsze dni po przyjeździe zajmowałam się głównie praniem i doprowadzaniem ogrodu do porządku. Praca nie lada, bo po godzinie przycinania przekwitłych kwiatów i wyrywania tego, co poschło, jestem mokra od potu. Ale to nic. Kocham upały, nawet te trudne do zniesienia.
Na wyjazd zaopatrzyłam się w trzy szkicowniki (jeden całkiem mały, żeby zbytnio nie ciążył w plecaku podczas podchodzenia na szczyt) i starałam się jakoś uchwycić otaczające mnie krajobrazy. Niektóre szkice, bardzo pospieszne, powstawały podczas krótkich chwil odpoczynku w trasie. Przyzwyczajona do malowania kwiatów i obiektów bliskich, czułam się zagubiona w obliczu rozległego krajobrazu. Wróciłam do domu z postanowieniem, że będę ćwiczyć pejzaże, drzewa, wodę itp. Strasznie dużo muszę się jeszcze nauczyć.
Last two weeks we've spent in beautiful Polish mountains called Bieszczady. I took with me three different sized sketchbooks (one very small because I wanted my rucksack as light as possible). After daily practice of painting flowers it was difficult switch to sketch mountains. It was really a challenge. I returned home with decision to spend some time on landscapes and other things which I don't usually paint.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























